Na filmiku pokazujemy jak krok po kroku nauczyć psa przywołania:krok 1 - wymyślamy słowo, którym będziemy przywoływać psa np. chodźkrok 2 - kojarzymy psu to Kiedy już wyćwiczysz sztuczkę, naprowadzając psa smakołykiem, zacznij naprowadzać go pustą dłonią (wybierz określony gest), oczywiście podając smakołyk, gdy ćwiczenie zostanie wykonane. Kiedy pies prawidłowo reaguje na gest, możesz wprowadzić komendę słowną. Może to być „zdechł pies”, „pif paf” czy cokolwiek A jeżeli nie jest zainteresowany współpracą, wzbudź w nim entuzjazm - ucz go poprzez zabawę. Psy uczy się slalomu od tzw: tunelu. 1. Ustawiasz tyczki tak, by utworzyły alejkę, by pies mógł swobodnie przebiec przez ten tunel. 2. Nagradzasz go za prędkość. Musi zrozumieć, że ma przebiegać jak najszybciej przez slalom. Podczas spacerów możesz też nauczyć psa szczekać na przechodniów lub inne napotkane psy. Napinaj smycz lub karć go szarpnięciem za każdym razem, gdy mijasz człowieka lub psa. W ten sposób wzbudzisz w swoim pupilu nieprzyjemne skojarzenia związane z widokiem przechodniów. Już wkrótce będzie z ujadaniem rzucać się w kierunku Jak nauczyć mojego psa załatwiać się na dworze? 2011-03-04 19:49:58; Jak nauczyć psa załatwiać się na dworze i to sygnalizować? 2010-12-22 16:52:40; Pytanie dotyczące psa: Jak moge nauczyć 5-cio miesięcznego psa wreszcie załatwiać swoje potrzeby na dworze. ? 2010-02-18 11:47:00; Jak nauczyć psa załatwiać się na dworze? 2012-06 W świetle polskiego prawa karnego, jeżeli dajemy hasło "bierz" do psa, to odpowiadamy za to jak za użycie broni. Przed podjęciem szkolenia i nauki komendy „bierz”, należy odpowiednio uspołecznić psa, nawiązać z nim silną więź emocjonalną oraz przeprowadzić pełne szkolenie posłuszeństwa. Następnym krokiem jest sprawdzenie Powtórzenie 1: naprowadzamy psa smaczkiem na pozycję siedzącą, po czym unosimy rękę nad głową psa na wysokość 13cm – pies wyciąga się, chwalimy, dajemy smaczek. Powtórzenie 2: jak wyżej, ale ręka już wędruje na docelowe 15cm, jak pies się wyciąga, mówimy „POPROŚ” czy jaką se tam wybierzemy komendę i dajemy smaczek. Kobiecie bardzo zależało na tym, by jej pupil umiał wyrażać swoje potrzeby i pragnienia w sposób jasny i klarowny. Bunny to mieszaniec szkockiego psa pasterskiego z pudlem, psów znanych ze swojej inteligencji i podatności na szkolenie. Nic więc dziwnego, że metodą pozytywnego wzmocnienia jej właścicielce, Alexis Devine udało się nauczyć jej korzystania z takich fraz jak "na Krok 1: – wybór spokojnego miejsca. Jak już wspomniałam, nauka reagowania na imię wygląda podobnie, jak nauka innych komend. W przypadku każdego nowo wprowadzanego polecenia, proces szkolenia musisz rozpocząć w spokojnym i pozbawionym dodatkowych bodźców miejscu. Najlepiej nadaje się do tego oczywiście domowe zacisze. Dodatkowym plusem jest to, że ucząc pupila komendy „daj głos”, możemy również ćwiczyć polecenie „ciii”, po którym pies będzie się uspokajał. Może się przydać, gdy Twój czworonóg zacznie szczekać np. na odgłosy na klatce schodowej czy na widok kota. daj głos. przysmaki. szczekanie. sztuczki. XayuAwf. Istnieje wiele sposobów na nauczenie i wyegzekwowanie określonego zachowania zwierząt, np. metody tradycyjne, motywujące je do nauki chęcią uniknięcia nieprzyjemnych doznań. Metody te, chociaż ciągle mają swoich zwolenników, ustępują miejsca tzw. pozytywnym metodom szkolenia, które dają niesamowite efekty bez ryzyka utraty naturalnego entuzjazmu psa i chęci współpracy z przewodnikiem. Jedną z możliwości jest szkolenie klikerowe. Metoda klikerowa została opracowana przez trenerów pracujących z delfinami podczas przygotowań do występów w oceanariach. Ze względu na dystans dzielący trenera, który stoi na brzegu, i zwierzę swobodnie pływające w basenie trudno wdrożyć jakiekolwiek bodźce awersyjne. Okazało się jednak, że dzięki użyciu jedynie pozytywnych wzmocnień udaje się nie tylko zachęcić te zwierzęta do pracy z człowiekiem, lecz także wyeliminować zachowania, które są Czym jest kliker? Kliker jest mieszczącym się w dłoni urządzeniem, które po naciśnięciu wydaje charakterystyczny odgłos „klik, klik”, służący jako marker zachowania, które chcemy nagrodzić podczas szkolenia. Metoda klikerowa ściśle nawiązuje do procesu uczenia się zwierząt w naturze – niezależnie od gatunku, w tym człowieka. W niniejszym artykule mowa będzie przede wszystkim o psach. Należy jednak pamiętać, że opisaną metodę można wykorzystać także do szkolenia innych gatunków zwierząt, np. kota lub królika. Jak uczą się psy? Psy, podobnie jak ludzie i wszystkie żywe istoty, uczą się dzięki skojarzeniom. Budulcem naszej rzeczywistości jest łańcuch przyczynowo-skutkowy, zgodnie z którym jedne zdarzenia zapowiadają kolejne. Zwierzęta domowe są świetnymi obserwatorami i bardzo łatwo przychodzi im uczenie się takich związków. Szybko uczą się przewidywać, kiedy zamierzamy je wziąć na spacer, nakarmić czy też zostawić same w domu. Zdradza nas nasze zachowanie tuż przed wykonaniem prostych czynności. Psy doskonale wiedzą, kiedy wychodzimy do pracy na dziewięć godzin, a kiedy idziemy tylko po bułki do sklepu po drugiej stronie ulicy. Bacznie nas obserwują i wiedzą, że przed wyjściem na wiele godzin właścicielka szykuje się w łazience i robi kompletny makijaż, ubiera się, psika perfumami, a kiedy wychodzi na krótko, po prostu wkłada buty i kurtkę oraz szuka kluczy. W naturze uczenie się takich zależności zapewnia przetrwanie i pozwala uniknąć nieprzyjemnych doznań. Warunkowanie klasyczne Uczenie się skojarzeń przebiega na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest warunkowanie klasyczne, podczas którego dochodzi do nawiązania skojarzenia pomiędzy dwoma bodźcami. Na przykład wkładanie butów oznacza spacer, a dźwięk otwieranej lodówki zwiastuje pojawienie się jedzenia. Zjawisko to tłumaczy słynny eksperyment Pawłowa. Naukowiec zauważył, że jeden z mierzonych przez niego parametrów – poziom ślinienia u psów – wyraźnie wzrasta jeszcze przed pojawieniem się jedzenia, na widok samego sygnału zapowiadającego karmienie, np. miski lub osoby karmiącej, bez udziału samego jedzenia. Bodziec, który początkowo nie wpływał na zachowanie, zaczyna je prowokować. Taką reakcję nazwano odruchem bezwarunkowym. Idąc dalej tym tropem, Pawłow zaprojektował eksperyment, w którym podczas podawania jedzenia dołączył bodziec dźwiękowy. Z czasem zauważył, że psy utożsamiają dany dźwięk z jedzeniem i ślinią się w reakcji na dźwięk nawet wtedy, gdy nie towarzyszy temu jedzenie. Warunkowanie instrumentalne Kolejnym aspektem procesu uczenia jest warunkowanie instrumentalne, czyli budowanie skojarzenia pomiędzy zachowaniem a jego konsekwencjami. Możemy zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia danego zachowania za pomocą wzmocnień lub możemy je zmniejszyć, eliminując oczekiwaną nagrodę czy wprowadzając karę za zachowanie. W rzeczywistości uczenie psów określonych zachowań bardzo rzadko opiera się tylko na wzmocnieniu klasycznym lub instrumentalnym. Zazwyczaj oba procesy dopełniają się nawzajem. Idea klikera bezpośrednio nawiązuje do obu rodzajów uczenia. Na zasadzie warunkowania klasycznego wyrabia się skojarzenie w umyśle psa, że „klik” oznacza nagrodę. Dopiero w następnej kolejności asocjacja ta jest wykorzystana do nauki konkretnego zachowania. Działanie klikera opiera się na założeniu, że wzmocnienie pozytywne wcale nie oznacza jedynie smakołyków lub nagród udzielanych bezpośrednio. Pies podczas szkolenia klikerowego nie pracuje, aby dostać smakołyk – on pracuje, aby usłyszeć klik. Dźwięk ten jest „magicznym sygnałem”, który powoduje, że pies z coraz większą precyzją i dokładnością wykonuje ćwiczenia. Jak to działa? Pierwszym krokiem w szkoleniu psa jest nauczenie go, że za każdym razem, gdy usłyszy „klik”, otrzyma nagrodę. Gdy zwierzę już wie, że „klik” oznacza „zaraz dostanę nagrodę”, można użyć klikera w celu zaznaczenia zachowań, które nam się podobają, a następnie stopniowo kształtować je, podnosząc swoje wymagania i budować coś bardziej złożonego, np. reakcję na komendę. Wyobraźmy sobie, że pies kilka razy usłyszał „klik” (a następnie dostał nagrodę) dokładnie w momencie, w którym akurat przeskakiwał przez przeszkodę. Szybko zacznie skakać w górę w nadziei na kolejne nagrody. W następnej kolejności powinniśmy nauczyć go, że skakanie „działa” tylko wtedy, gdy właściciel powie „hop”. Stopniowo możemy dodawać kolejne warunki, np. klikamy tylko wtedy, gdy pies nie dotknie przeszkody, którą przeskakuje. Należy jasno podkreślić, że dźwięk klikera nie jest użyty jako komenda. Nie jest też dla psa wskazówką, aby zaczął coś robić. Do tego służy komenda słowna lub gest ręką. Dźwięk klikera daje zwierzęciu znać, że zachowanie spodobało się właścicielowi i zasłużył na nagrodę. Nie musimy trzymać się ciągle jedzenia, równie dobrze możemy skojarzyć „klik” z poklepaniem lub podaniem zabawki. Dźwięk klikera staje się wtedy tzw. warunkowym bodźcem wzmacniającym. W psychologii jedzenie, pieszczota lub jakakolwiek inna przyjemność są wzmocnieniem bezwarunkowym – czymś, czego pies pragnie sam z siebie. Dźwięk klikera jest natomiast wzmocnieniem warunkowym, czyli czymś, czego zwierzę na drodze warunkowania klasycznego nauczyło się chcieć. Można w tym miejscu zadać pytanie, dlaczego warunkowy bodziec wzmacniający jest istotny. Wyobraźmy sobie, że uczymy psa wykonywać pojedynczy skok przez przeszkodę bez użycia klikera. Nie jesteśmy w stanie dać mu nagrody podczas skoku. Zatem bez względu na to, jak ten skok będzie wyglądał, pies dostanie nagrodę później lub nie dostanie jej wcale. Pies nie jest w stanie szybko przekonać się, dlaczego raz jest nagradzany za wykonanie tej samej komendy, natomiast za drugim razem już nie. Z kolei po wprowadzeniu sygnału warunkowego jesteśmy w stanie precyzyjnie podkreślić, że podoba nam się zachowanie psa dokładnie w danej chwili, dając mu tym samym precyzyjne wskazówki co do naszych oczekiwań. Dobrze uwarunkowane zwierzę skupia się na wykonaniu zadania, nasłuchując „magicznego dźwięku”, a nie na smaczkach; uruchamia myślenie, a nie uczy się ślepego podążania za smakołykami. Rozpoczęcie pracy z klikerem krok po kroku Początkowo opanowanie klikera może stanowić problem dla właściciela. Wymaga to odpowiedniej koordynacji ruchowej. Szczególnie jeżeli szkolenie odbywa się poza domem, musimy jeszcze umieć opanować psa, którego trzeba dodatkowo prowadzić na smyczy. Dobrze jest w tym celu do klikera doczepić gumkę, którą możemy założyć na nadgarstku jak bransoletkę i mieć do niego szybki dostęp, gdy tylko będzie potrzebny. Dużym ułatwieniem jest specjalna saszetka na smakołyki, którą można dopiąć do paska. Nie musimy wtedy trzymać ich w ręce, a są one zawsze w pogotowiu. Smakołyki powinny być na tyle małe, aby nie było zagrożenia, że pies się nimi naje. Jeżeli pies chętnie zjada swoją karmę, można jej użyć jako nagrody i jeden posiłek zamiast z miski podawać w trakcie szkolenia. W pierwszym kroku uczymy psa, co oznacza „klik” – naciskamy kliker i podajemy smakołyk. Staramy się wykonać tę czynność kilkakrotnie w różnych miejscach, aby nauczyć psa, że kliker obowiązuje wszędzie. W następnej kolejności klikamy i staramy się zbadać reakcję psa. Jeżeli skupia na nas swoją uwagę i z niecierpliwieniem rozgląda się za nagrodą, oznacza to, że kliker stał się warunkowym bodźcem wzmacniającym. Jest to czas, aby podnieść poprzeczkę i wprowadzić nowe oczekiwania. Starajmy się teraz klikać i nagradzać psa tylko wtedy, kiedy pies skupia się na nas i patrzy nam w oczy. Po kilku powtórzeniach pies nie będzie już miał z tym najmniejszego problemu. Jest to świetne ćwiczenie, od którego powinniśmy rozpocząć każdą sesję szkoleniową. Na tym etapie można wypracować z psem dowolne zachowanie, naprowadzając go na to krok po kroku. Metoda ta nazywa się kształtowaniem. Idea przypomina zasadę działania kinematografu, w którym ruchomy obraz przedstawiany jest za pomocą szybko zmieniających się klatek (ujęć obrazów). Wyobraźmy sobie, że chcemy za pomocą kinematografu przedstawić psa, który płynnym ruchem zasłania sobie łapą oczy, jakby czuł się zawstydzony tym, co właśnie zobaczył. Pierwszy obraz przedstawiałby siedzącego psa, na drugim pies miałby już jedną łapę uniesioną w górę, która stopniowo unosiłaby się w kierunku głowy. Wyobrażając sobie to w taki sposób, jesteśmy w stanie zaprojektować każdą sztuczkę i za pomocą klikera naprowadzać psa na zrealizowanie planu kawałek po kawałku czy też klatka po klatce. Można w tym miejscu zadać pytanie, jak nakłonić psa na samym początku do podniesienia ł... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 6 wydań czasopisma "Animal Expert" Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej Zniżki na konferencje i szkolenia ...i wiele więcej! Sprawdź Metody 'pies nakręcony na zabawkę' też próbowałam... :eviltong:Mimo to nic nie pomagało. Jak pisalam wcześniej, moja Megi szczekała czasem na inne psy, toteż użyłam tego. :evil_lol: Będąc na spacerze z Megi i jej koleżanką Bokserką Leną, zaczęłyśmy ćwiczyć różne komendy. Mając w ręku super smakołyk, kazałam Lenie dać głos, i wtedy Megi szczekała, więc ją nagradzałam :evil_lol: I pomogło! :multi: Tyle, że teraz moja sucz 'nauczyła się mówić', i szczeka więcej niż przedtem, no ale to pies, chyba musi się czasem wygadać. ;) Woodrow Wilson powiedział kiedyś: „Jeśli pies spojrzy na ciebie i nie chce podejść, powinieneś dokładnie przyjrzeć się swojemu sumieniu.” Jeśli masz problemy z przywoływaniem psa, zacznij od szukania powodu po swojej stronie. Jak nauczyć psa przychodzenia na komendę? Gdy wzięłam pod skrzydła kolejnego psa – tym razem rasy whippet – za punkt honoru postawiłam sobie nauczenie go bezwarunkowego posłuszeństwa podczas przywoływania. Naczytałam się, że rasa ta ma problem z komendą „wróć”, czy „do mnie”. Charty posiadają silną potrzebę pogoni za zwierzyną więc gdy tylko wypatrzyłam pierwsza na horyzoncie kota czy gołębia, drżałam na samą myśl co się może stać. Zarezerwowałam sobie nasze pierwsze wspólne 3 miesiące życia na intensywne budowanie relacji z psem. Nawet jak mi się bardzo nie chciało, na dworze wiało złem, ja oddawałam (wtedy półtoraroczne) dziecko babci i szłam z Garstulą poznawać kuszący świat. Naukę ograniczeń jakie niestety musiałam narzucić psu, połączyłam z budowaniem zaufania i poczucia bezpieczeństwa w moim towarzystwie. Szczeniak, który jeszcze traktował mnie jako złodziejkę (w końcu ukradłam go z jego rodzinnego domu i udawałam rodzoną mamusię) często wahał się co ma zrobić na dużym terenie, gdzie zew wolności wzywał go do pogoni za wszystkim co się rusza. W naszym przypadku sprawdziły się dwie rzeczy: nagradzanie smaczkami za każde przyjście. Z czasem część nagród w postaci smaczków zamieniałam na krótką ale intensywną zabawę szarpakiem lub znalezionym kijkiem, odpowiedni ton głosu podczas przywoływania. Punkt 2 odgrywa tu, nie wiem czy nawet nie najważniejszą, rolę. Na naszym przykładzie – gdy ktoś wyjeżdżał z naszego podwórka i brama była otwarta, Garstulce zdarzało się wybiec na ulicę. Wtedy właśnie odkryłam tę cudowną zasadę głosu. Gdy wołałam ją z gniewem – NIGDY nie wracała. Aby prawidłowo przywołać psa, trzeba zachować się jak profesjonalna sekretarka. A co robi profesjonalna sekretarka przed odebraniem telefonu? Uśmiecha się! Wtedy głos brzmi przyjaźniej, delikatniej. Pies wie, że gdy do nas podejdzie, nie zostanie ukarany. Bo pamiętaj – nigdy po zawołaniu nie karć psa! W ogóle nie karć psa. Nigdy. Zakładam, że nawet najlepiej wyszkolonemu psu zdarza się zwiać. Jeśli wołasz go, a on nie reaguje, zatrzymaj się, weź głęboki oddech, rozluźnij mięśnie, uśmiechnij się i dopiero wtedy, łagodnym głosem zawołaj imię swojego pupila. To naprawdę działa!