Jest mąż, rozsądny, opiekuńczy, układ partnerski. Ale żona, choć nie okazuje tego na zewnątrz, w środku ma poczucie niespełnienia, jest urażona, wściekła. I pewnego dnia zwierza się swojej przyjaciółce, że nie zdradza swojego męża, tylko raz na miesiąc wyjeżdża z kolegą z pracy na jeden dzień, do hotelu za miasto.
Snułam się po domu jak lunatyczka, popadałam w niekontrolowane zamyślenie, nigdzie nie mogłam znaleźć sobie miejsca i nie rozstawałam się ani na chwilę z komórką. Tęskniłam za tą kobietą, tak sądzę, ale wolałam oszukiwać siebie i męża, że to tylko zwykły zespół napięcia przedmiesiączkowego.
„Wybrałam kochanka. Denerwowało mnie, że mąż we wszystkim mi ulegał. Zdradziłam go, lecz zamiast skruchy, odczułam jedynie ulgę. Zrobiłam to i… nic. Życie jednak zweryfikowało moje zachowanie. To mąż trwał przy mnie w obliczu choroby, a kochanek zdezerterował".
Wszystko wydało się na weselu! kp. 4 października 2010, 17:30. 24. sxc.hu. Przedstawiona historią jest opowiedziana przez jednego z internautów. Cała ta historia została zamieszczona w
„Ojcem mojego dziecka nie był Aleksander. Gdyby nie jego upór, nigdy bym się do tego czynu nie posunęła. Nawet nigdy bym o tym nie pomyślała. Kochałam przecież męża i nie chciałam go zdradzić. Ale zrobiłam to. Z pełną świadomością”.
Specyficzny zwiazek. ». Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. - forum Bezpłatne Porady Psychologiczne i Coachingowe - dyskusja Piszę do Was, ponieważ sama już nie mam pomysłu co i jak zrobić, żeby ratować ten - GoldenLine.pl.
JA nie zostalam zdradzona zdradzić też nie zdradziłam męża z facetam.Ale powiem Ci autorko że nie raz przy kłótni mam ochote to zrobić cokolwiek żeby poczuć bliskośc faceta, miłość, szacunek itp.nawet bardzo możliwe że jakby podczas klótni byl jakiś koleś mój przyjaciel to kto wie.. wygadac przytulić napewno co dalej nie zaprzecza,.ostatnio miałam sen mój byly
Zdradziłam męża, lecz zamiast skruchy odczułam ulgę. Zrobiłam to i nic. Świat się nie zawalił, piekło mnie nie pochłonęło. Życie toczyło się dalej, a mnie nie kąsało poczucie winy. Więcej, byłam podekscytowana swoją na nowo rozbudzoną seksualnością, odzyskanym pożądaniem – więc kontynuowałam romans.
Zdradziłam męża podczas nocy poślubnej; Wszystko zaczęło się kilka miesięcy przed naszym ślubem. Poznałam przystojnego mężczyznę w klubie i nie mogłam się oprzeć jego urokowi. Wiedziałam, że to był błąd, ale spotykaliśmy się kilka razy, a potem przestałam się z nim widywać i próbowałam zapomnieć o całej sytuacji.
Nigdy wcześniej tego nie robił, ale tym razem mój messenger szalał wysyłając powiadomienia o nowej wiadomości i ciekawość zwyciężyła. Wszystko się wydało. Mąż wpadł w szał. Następnego dnia spakowałam dzieci i wyniosłam się do mamy… która nawet ze mną nie rozmawia. To ja zniszczyłam rodzinę. To ja zdradziłam.
CeSel. Tak jak w temacie. Ale historia nie jest prosta, jest do¶ć pogmatwana i głupia. Nie chcę się zbytnio wdawać w szczegóły bo to jednak zbyt bolesne, Zacznę od tego że zdradziłam męża po ponad 20 latach małżeństwa. Od kilku lat co¶ nam nie grało, trudno¶ci, rodzina, dzieci, moje coraz mniejsze zaangażowanie w seks... w każdym razie na pocz±tku roku trochę się pokłócili¶my. Trochę - to mało powiedziane. Na noże nie poszło, ale stanęło na tym że chciałabym żeby m±ż się wyprowadził. Seks w dalszym ci±gu był od czasu do czasu, starali¶my się utrzymywac pozory normalnego małżeństwa, ale wszystko trwało jakby w zawieszeniu. Na pocz±tku lata odezwałam się do starego przyjaciela, z którym miałam sporadyczne tylko kontakty, głównie dlatego że m±ż go bardzo nie lubił. Dlaczego - teraz dopiero wiem. Ale o tym potem. Wymy¶liłam, że skoro będę na wakacjach w jego okolicach, to mogę go odwiedzić, porozmawiać o starych czasach. Nic wielkiego. Zaczęli¶my pisać na komunikatorze. Od słowa do słowa robiło się coraz bardziej pikantnie, nigdy tak z nikim przedtem nie pisałam. Ale cóż, pisanie, słowa tylko, my¶lałam. Umowili¶my się, pojechałam. M±ż wiedział gdzie jadę, nie wiedział tylko do kogo. Z pocz±tku było trochę niezręcznie, ale szybko znaleĽli¶my wspólny język, tak jak kiedy¶, dawno temu. I jako¶ tak się stało że się przespali¶my ze sob±. Naprawdę, robi±c to, nie wierzyłam że to robię, przecież on nie był w moim typie, tu nic nie mogło zadziałać! A jednak zadziałało, zrobił mi dobrze i wpadłam z kretesem. Zrobili¶my to zaledwie kilka razy, ale byłam absolutnie oszołomiona, podniecona i zakochana. Po powrocie do domu kochałam się z mężem i było naprawdę fajnie. Zaczęłi¶my nawet rozmawiać o naszym problemie... W międzyczasie jednak z kochankiem (bo tak go nazwałam) pisali¶my dalej, bardzo pikantne teksty, nawet wysyłali¶my sobie nagie zdjęcia. Prowadziłam jakby podwójne życie - w domu z mężem, w internecie - z kochankiem. Podniecało mnie to bardzo. Czas mijał a ja coraz bardziej dogadywałam się z mężem. Podkusiło mnie jednak żeby spotkać się jeszcze raz z kochankiem, teraz nie wiem - przespać się z nim ten ostatni raz, porozmawiać? Nakłamałam męża że jadę w delegację a pojechałam do niego. Do niczego nie zd±żyło doj¶ć, bo dostałam serię straszliwych sms-ów od męża, z takimi wyzwiskami że włos zjeżył mi się na głowie. On wiedział. Okazało się, do dzi¶ nie wiem jakim cudem, że wszedł na moje konto i zobaczył wszystko. Wszystko. Cał± korespondencję, zdjęcia, nawet film. Nie wiem jak bo wszystko na bież±co wykasowywałam, a na domowym komputerze nigdy się nie logowałam. Nikt nie wie jak to się stało, bo z technicznego punktu widzenia nie było to możliwe, a jednak. Kto¶ gdzie¶ popełnił bł±d. Może ja, może kochanek. Oczywi¶cie powiedziałam kochankowi, a on pierwsze co zrobił to pousuwał mnie ze wszystkich kontaktów, po czym postawił sprawę jasno i wyraĽnie że to moja wina i ja mam wszystko naprawić. A m±ż rozpęt±ł piekło. Najpierw się upił, potem porozsyłał fragmenty korespondencji ze zdjęciami (!) do jego (kochanka) dziewczyny (tak, tak, miał on dziewczynę, kochał j± a ona jego, planowali dzieci, byli ze sob± już kawał czasu), do jego rodziny, powiadomił (na szczę¶cie nie ze szczegółami) moj± rodzinę. Po czym spakował się i wyprowadził. Wróciłam do domu najszybciej jak tylko mogłam. Błagałam męża żeby chociaż wrócił ze mn± porozmawiać, zgodził się. Został w domu na próbę. Wstyd, rozgoryczenie, nienawi¶ć do samej siebie, jakie towarzyszyły mi w tych pierwszych dniach, były nie do zniesienia. Poczucie winy mnie zabijało fizycznie. M±ż zamieszkał w oddzielnym pokoju, błagałam go o to bo nie miał gdzie pój¶ć tak od razu. Powoli zaczęli¶my rozmawiać, próbowałam mu wszystko wyja¶nić, ale co tu wyja¶niać? Poprosił mnie o rozwód, tzn. że złoży po ¶więtach, a ja się zgodziłam z poczucia winy. I tak żyjemy sobie, minęły dopiero dwa tygodnie, jako¶ pozbierałam się sama z sob±, m±ż jednak nie. Niby jest każdego dnia lepiej, ale widzę że wszystko zniszczyłam. Po tym wszystkim widzę jaka byłam głupia, że przez chwilę zauroczenia zniszczyłam całe nasze małżeństwo, i to z człowiekiem z którym tak naprawdę mnie nic nie ł±czy. Kocham mojego męża, nie wyobrażam sobie życia z nikim innym, ale widzę że raczej to nie jest możliwe żeby¶my byli razem. Próbuję i będę próbowała wszystkiego żeby jednak nie odszedł, ale nie chcę żeby to wygl±dało że robię to z poczucia winy, że pragnę się zrehabilitować. Czy istnieje jaka¶ rehabilitacja? Czy mężczyzna jest w stanie przebaczyć kobiecie zdradę i to jeszcze tak±? Czy da się odbudować zaufanie? Co mam robić żeby dać mu przez to przej¶ć jak najbardziej łagodnie? Boję się go skrzywdzić jeszcze bardziej. Panowie, którzy przeżyli¶cie zdradę małżonki, macie jakie¶ spostrzeżenia, uwagi? Bardzo żałuję tego co zrobiłam i zapłacę za to zo zrobiłam, płacę każdego dnia. Ale widok męża który cierpi, choć może nie pokazuje tego otwarcie, boli mnie stokrotnie bardziej. Strona 6 z 38 >> zarobionyjestem dnia paĽdziernika 03 2013 18:16:11 Barbara " Nie wiem co z nimi zrobił, ale z pewno¶ci± się dowiem kiedy przyjdzie czas." Musicie się okre¶lić co chcecie zrobić...ile możesz żyć w niepewno¶ci czy On chce czy nie rozwodu. Twój m±ż ..już najwyższy czas by się okre¶lił..próbujemy... albo nie dziękuję rozstajemy się i zostajemy przyjaciółmi. ??? z tymi przyjaciółmi przesadziłem? Wiem , wiem, żart Ty też masz granice wytrzymało¶ci, bo zdrada nie pozbawiła Ciebie człowieczeństwa...masz swoje uczucia i emocje. Więc ja bym na Twoim miejscu ...może nie naciskał, ale próbował porozmawiać by m±ż się okre¶lił. Tak ja to widzę. Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 18:31:32 A poza tym Suchy- o jakich zobowiazaniach Ty piszesz, o jakiej odpowiedzialno¶ci za zdradzaj±cego? Kto¶, kto poszedł do innego, do innej , tam się puszczał, to moim zdaniem sam sobie założył pętlę na szyję, powinien być od tej pory na łasce albo niełasce kochanka(ki) i zyć na własny rachunek, zdrada zwalnia cię z wszelkich wobec kogo¶ takiego zobowi±zań, tylko do Twojego lito¶ciwego serca zależy czy będziesz chciał holować kogo¶ takiego- nie narzekaj więc, bo masz to,co ¶wiadomie wybrałe¶. Ciekawe czy ona, będ±c na Twoim miejscu, miałaby jakies względy dla ciebie? zarobionyjestem dnia paĽdziernika 03 2013 18:41:13 Waka dnia paĽdziernik 03 2013 18:31:32 A poza tym Suchy- o jakich zobowiazaniach Ty piszesz, o jakiej odpowiedzialno¶ci za zdradzaj±cego? My¶lę, że w pewnym sensie tak...jeste¶my odpowiedzialni za losy zdradzacza. Je¶li jeste¶my w miarę przyzwoitymi ludĽmi(nie chcę urazić) to jedna przejmujemy trochę odpowiedzialno¶ci za drugiego człowieka. Chociaż racja jest również w tym, że z chwil± zdrady zdradzacz pozbawia się wszelkich przywilejów i praw. Ja natomiast skłaniałbym się ku pierwszej kwestii bo; Miło¶ć to nie pluszowy mi¶ ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty. Ani miło¶ć kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze. Miło¶ć to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miło¶ć - kiedy jedno spada w dół, drugie ci±gnie je ku górze. Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 19:00:50 zarobionyjestem dnia paĽdziernik 03 2013 18:16:11 Barbara " Nie wiem co z nimi zrobił, ale z pewno¶ci± się dowiem kiedy przyjdzie czas." Musicie się okre¶lić co chcecie zrobić...ile możesz żyć w niepewno¶ci czy On chce czy nie rozwodu. Twój m±ż ..już najwyższy czas by się okre¶lił..próbujemy... albo nie dziękuję rozstajemy się i zostajemy przyjaciółmi. Zdradzony kilka tygodni po zdradzie jest tak niestabilny emocjonalnie ,że nie ma mowy o podjęciu jakiejkolwiek rozważnej decyzji w tym może rano mówić jej ,że j± kocha a za godzinę pój¶ć z wnioskiem rozwodowym do s± to jest typowe. Może starać się trwać , albo złożyć wniosek do s±du , ale teraz to będ± decyzje podyktowane emocjami. Nieprawda ,że zdrada automatycznie pozbawia zdradzaj±cego wszystkich praw-np. prawo do życia. To czy czujemy się odpowiedzialni za zdradzaj±cego zależy od indywidualnego wyboru , zależnego z kolei od systemu warto¶ci każdym razie zdrada zwalnia nas z obowi±zku -to zależy od dobrej woli zdradzonego. Deleted_User dnia paĽdziernika 03 2013 19:06:17 Ja uważam się za przyzwoit± osobę( wiem, że nie sugerowałe¶ mi tego, iż ni± nie jestem), ale uważam, że jesli ktos jest w stosunku do mnie fałszywy i zadaje mi taki ból, to w imię czego wła¶ciwue ja miałabym przejmować się losem kogo¶ takiego? to ja miałabym karmić jeszcze tak± żmiję na swoich piersiach? Ja miałabym matrwić się o to, gdzie ten kto¶ zamieszka? A to niby z jakiej racji? Czy ta osoba matrwiła się o mnie, gdy szła do łóżka z inn±(ym)? niech kochankowie bior± sobie te skarby na kark? A co to ja jestem? to ja mam zadowalać się jakimi¶ ochłapami, robić wokół kogo¶ czrn± robotę, troszczyć się i dbać, a ktos inny przyjdzie, wybzyka się i pójdzie/ Może nawet dostanie prezenty, może pojedzie w nagrodę na jaka¶ wyspę, a ja mam tak siedziec i trzymać to zgniłe jajo? W życiu tak nie będę robiła, nawet jesli znaczyłoby to, że nie jestem przyzwoitym człowiekiem. Nox dnia paĽdziernika 03 2013 19:19:48 Kik, przeżyłam to fizycznie gorzej niż m±ż, skoro mnie musiało reanimować pogotowie. Taka jest prawda. -Prawda jest taka że m±ż cierpi bo go oszukiwała¶,zdradziła¶.A powodem twojego cierpienia było to że się wydało - to zupełnie inne uczucia,Pierwsze to ból,w¶ciekło¶ć,rozpacz drugie to strach podszyty niepewno¶ci±. zarobionyjestem dnia paĽdziernika 03 2013 19:20:04 123..... Zdradzony kilka tygodni po zdradzie jest tak niestabilny emocjonalnie ,że nie ma mowy o podjęciu jakiejkolwiek rozważnej decyzji w tym stanie" Napisałem również; Więc ja bym na Twoim miejscu ...może nie naciskał, ale próbował porozmawiać by m±ż się okre¶lił. Zdaję sobie sprawę bo jak może zauważyłe¶ również znalazłem się po tej bardziej gównianej stronie i wiem jak ciężko podejmować racjonalne decyzje. Natomiast uważam, że pl±tanie się ze swoimi my¶lami do niczego nie prowadzi. Ma facet problem z tym, bo umówił się na poradę do psychologa ( bardzo słusznie w takiej sytuacji) więc wynika z tego, że nie daje rady ogarn±ć problemu. 123... 'Nieprawda ,że zdrada automatycznie pozbawia zdradzaj±cego wszystkich praw-np. prawo do życia" Zgadzam się...ma również prawo milczeć 123.... "To czy czujemy się odpowiedzialni za zdradzaj±cego zależy od indywidualnego wyboru , zależnego z kolei od systemu warto¶ci każdym razie zdrada zwalnia nas z obowi±zku -to zależy od dobrej woli zdradzonego." Również się zgadzam z t± tez±, dlatego napisałem, że ja bym jednak wzi±ł trochę odpowiedzialno¶ci....z naciskiem na Ja Nox dnia paĽdziernika 03 2013 19:20:16 Kik, przeżyłam to fizycznie gorzej niż m±ż, skoro mnie musiało reanimować pogotowie. Taka jest prawda. -Prawda jest taka że m±ż cierpi bo go oszukiwała¶,zdradziła¶.A powodem twojego cierpienia było to że się wydało - to zupełnie inne uczucia,Pierwsze to ból,w¶ciekło¶ć,rozpacz drugie to strach,wstyd podszyty niepewno¶ci±. zarobionyjestem dnia paĽdziernika 03 2013 19:38:20 Waka dnia paĽdziernik 03 2013 19:06:17 Ja uważam się za przyzwoit± osobę( wiem, że nie sugerowałe¶ mi tego, iż ni± nie jestem), ale uważam, że jesli ktos jest w stosunku do...." Oczywi¶cie, że nic nie sugerowałem. Natomiast zgodzisz się pewnie, że ludzie czasami popełniaj± błędy...nie, nie chciałbym klasyfikować zdrad na mniejsze lub większe, dojrzałe lub szczeniackie ani , że moja była gorsza ( w sensie lepsza... skomplikowane to) od Twojej. Popełnili¶my w życiu wiele błędów i nie jednokrotnie pewnie wyci±gnięta przez kogo¶ ręka wybawiła nas z kłopotów. Więc uważam, że je¶li przeżyli¶my kilka dobrych lat z sob± i wyszło jak wyszło, może nie mamy obowi±zku ale wypadałoby t± dłoń wyci±gn±ć do osoby, która popełniła bł±d i jest tego błędu ¶wiadoma...bez względu na nasze decyzje o budowie zwi±zku czy rozstaniu. Suchy64 dnia paĽdziernika 03 2013 19:53:53 Waka Suchy a co ciebie obchodzi to czy ona będzie miała za co żyć/ skoro jednak to cię obchodzi, to męcz się dalej w niekomfortowej sytuacji. No może masz rację, ale na jakiej podstawie miałbym teraz wywalić j± za drzwi? Przecież teraz ona jest w porz±dku. To tylko ja teraz nie umiem sobie z tym poradzić. Strona 6 z 38 >> Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Z mężem jesteśmy 19 lat. Mamy 2 nami zawsze coś było nie tak,nigdy mnie nie szanował,wyzywał, pan i władca,ale nie miałam sił odejść. Próbowałam rozmawiać, proponowałam terapię. Nie chciał. Aż .....Zdradziłam, 2,5 roku temu, romans, kilka m-cy. Na jaw wyszło w roku ubiegłym, wydrukował archiwum gadugadu. Niby mi wybaczył, mówił, że kocha, ale cały czas mi to wyrzuca, dręczy. Czuję do niego żal za te lata, trudno mi jest być teraz czułą, a on tego wymaga, żebym się starała. Ale jak? KOBIETA, 38 LAT ponad rok temu Jak wpłynąć na swoją samoocenę? Dzień dobry, Poza terapią małżeńską, może Pani skorzystać z terapii indywidualnej. Pomoc może Pani uzyskać np.: w Poradni Zdrowia Psychicznego, prywatnie. W internecie dostępna jest również lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. 0 Warto udać się na psychoterapię małżeńską, która pozwoli Państwu przepracować zaległe emocje, na nowo odbudować relację małżeńską, zaufanie, bliskość i czułość. Potrzebna jest zmiana w obojgu, by uratować małżeństwo. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Co zrobić po zdradzie męża? – odpowiada Mgr Kamila Drozd Jak odbudować związek po zdradzie męża? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak poradzić sobie ze zdradą męża? – odpowiada Paulina Witek Jak żyć z mężem po jego zdradzie? – odpowiada Mgr Anna Suligowska Zdrada w związku małżeńskim – odpowiada Mgr Justyna Plucińska Czy warto wybaczyć zdradę męża? – odpowiada Mgr Marta Dziekanowska Jak naprawić relacje z mężem po zdradzie? – odpowiada Mgr Kamila Drozd Jak można zapomnieć i wybaczyć zdradę? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Problemy w relacjach z mężem – odpowiada Mgr Joanna Kołodziejczyk Jak polepszyć relacje z mężem? – odpowiada Mgr Jakub Bieniecki artykuły
Jestem mężatką 14 lat. W małżeństwie starałam się liczyć sama ma siebie praca, dom dzieci. Mąż pracował i to było jedyny jego obowiązek. Częste wyjazdy, a przy tym wyjścia do barów i klubów z kolegami. Pisanie z kobietami itp. A ja nawet na kawę nie mogłam iść z koleżanką, bo nie wiadomo kogo mogę tam poznać i odejść. Do tego alkohol, bo w domu wolno mu było wypić przecież, wyzwiska z byle powodu. Czasem miała dość , i tak byłam prawie dama bez wsparcia, no .. tylko te finansowe było. Poznałam kogoś, wydawało mi się, że się świetnie dogadujemy. Bardzo go polubiłam i doszło między nami do jednej nocy razem. Zaraz wszystko się wydało. Mąż dostał szału, czułam się winna i chciałam odejść. Nie pozwolił mi odejść, obiecał, że się zmieni. A ja ze względu na dzieci zostałam. Niestety wszystko się wypaliło już we mnie, ja go nie kocham. Za dużo mi krzywdy zrobił. Ja mu tą zdradą również. Ciągle wymaga ode mnie żebym była taka jak wcześniej, żebym biegała za nim, dzwoniła, przepraszała ciągle i pokazywała mu jak bardzo go kocham, bo tak robiłam, kiedy on latał po barach, a ja w domu płakałam i zastanawiałam się co robię źle. Ale ja już tak nie umiem. Nie jestem w stanie zapomnieć o tamtym. Cały czas myślę o nim, czasem się widujemy, ale tylko z daleka. On jak mnie widzi ucieka wzrokiem. Też ma żonę więc raczej nie brał na poważnie tego jednego razu, chociaż mówił inaczej. Chciałabym chociaż z nim porozmawiać. Nie mogę o nim zapomnieć.